Małe dzieci są świadome swoich wyborów żywieniowych. Podobnie jak dorośli wiedzą czego nie lubią, a co im smakuje. Problem pojawia się, kiedy dziecko nie podejmuje próby spróbowania lub próby takie kończą się wypluciem lub w najlepszym wypadku połknięciem – „po raz ostatni w życiu”, z obrzydzeniem. Zrażone dziecko, przekonane o słuszności swojego działania, na wszelki wypadek nie podejmuje prób przy kolejnych propozycjach nowych lub tych samych pokarmów. Jak środowisko oddziaływuje na te postawy dziecka? O tym poniżej.

Obcowanie ze smakami już w łonie matki, potem jako dziecko pijące jej mleko i przebywające w domu, w którym roznoszą się przeróżne zapachy przygotowywanych potraw, zwiększa w ogromnej mierze chęć dziecka do próbowania nowych smaków. (Pozornie nowych, przecież zna je ze swoich wcześniejszych okresów życia). Dochodzimy tu do ważnego momentu: to co dzieje się w środowisku, czyli to jak odżywia się matka i domownicy przekłada się na to co lubi (lub początkowo tylko chętniej toleruje) dziecko.

Najlepszym sposobem by nauczyć dziecko nowych smaków jest więc droga nazwijmy ją „społeczna”.

Jeden z etapów tej drogi to obserwacja. I na niej chciałem się dłużej zatrzymać. Żeby potwierdzić słuszność swoich wyborów żywieniowych człowiek (oraz inne zwierzęta, np. szympansy czy szczury), obserwuje i polegają na tym co jedzą inni. A zatem dziecko w przedszkolu widząc, że inne dziecko jednego dnia zjadło brokuł, innego zupę-krem z fasolki a kiedy indziej sałatę na kanapce, nie słania się na nogach, nie jest blade a wręcz przeciwnie jest uśmiechnięte, prawdopodobnie wpadnie na to, że ono też tak chce. Co więcej poczuje dużą dozę dezorientacji jeśli tak się nie stanie (Zoe Liberman, 2016).

W badaniach Zoe Libermana zauważono, że dzieci tworzą na podstawie obserwacji pewien wzór oczekiwania. Na przykład: jeśli widzą kogoś jedzącego warzywa i ta osoba to lubi i je je ze smakiem oczekują tego samego od innej osoby. Czyli w ich mózgu wykształcił się pewien wzór, ponieważ kiedy kolejna osoba jadła to warzywo z obrzydzeniem, dziecko było niepewne.

Ciekawe jest to, że pozytywnej odpowiedzi na nasze przykładowe warzywo, niemowlaki oczekują od osób z danej grupy społecznej (ze swojego otoczenia). Jeśli kolejna osoba jedząca warzywo i wyrażała mimiką, że to warzywo nie smakuje je, ale do tego mówiła innym językiem, dziecko nie było zdezorientowane. Tak jakby stwierdzało: „Ok, jesteś z innej grupy, możesz nie lubić, nie smakuje ci, nie ma sprawy…”

Co ciekawe zupełnie inaczej w sytuacji kiedy pierwsza osoba jadła warzywo z obrzydzeniem wykazując, że go nie lubi. W tym przypadku maluchy oczekiwały od wszystkich podobnej dezaprobaty – niezależnie czy byli członkami swojej bliskiej grupy społecznej oraz dalekiej.

Dowodzi to tego, że podstawą tego co dziecko lubi lub nie może być czynnik społeczny – rodzinny. Dziecko rozumie (podświadomie oczywiście), że to co jedzą inni, to co im smakuje umiejscawia je w danej grupie. Daje poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli zatem masz dziecko-niejadka, które rozpaczliwie odmawia przyjęcia niektórych pokarmów, możliwe jest, że nie otrzymał informacji tym, że to jedzenie jest w porządku. Ważne jest zatem umożliwienie dzieciom jedzenia z rodziną, przy wspólnym stole. Tak, by mogły obserwować od maleńkości, że to co jedzą inni, bliscy im członkowie rodziny jest dobre, właściwe i bezpieczne. Rodzice, rodzina i opiekunowie mogą tworzyć wyjątkowy model (Cathey, Gaylord. 2004), który pomaga otworzyć się dziecku na próbowanie nowych potraw, kształtowania smaku, odczuwania zapachu, wyczuwania tekstury pokarmów.