Lato, to najlepszy czas, żeby skutecznie wspomóc rozwój procesów integracji sensorycznej specjalnie się nie wysilając. Warto tylko mieć świadomość co pomaga mojemu dziecku, a co w nadmiarze może zaszkodzić.  Tak drodzy rodzice – zaszkodzić. Otóż, tak ja we wszystkim należy znać umiar. Zdarza się, iż poprzez nadmierne przykładanie się do zaleceń terapeuty można zafundować naszym dzieciom niezłą „karuzelę” dosłownie i w przenośni.
Zatem co pomaga, a co szkodzi. Oto kilka ćwiczeń na placu zabaw.
Bardzo dobrą zabawą są przyrządy. na które dziecko się wspina, np. „pajączek linowy”. Przechodząc przez niego dziecko trenuje złożone umiejętności, takie jak: planowanie ruchu (tzw. praksja), koordynację ruchową. Zabawa ta wspomaga równowagę, no i oczywiście kształtuje siłę i napięcie mięśniowe. Należy jednak pamiętać, że dziecko z tzw. lękiem grawitacyjnym, czyli wykazujące strach przed oderwaniem nóg od podłoża, nie będzie chciało wejść na taki przyrząd. Wsadzone na siłę – rozpłacze się i będzie później omijał to miejsce szerokim łukiem. Ważne jest by obserwować dziecko i jego reakcje. Zdarza się, że rodzice chcąc zachęcić dziecko do danej aktywności, mówią: „no zobacz, ten mały chłopiec idzie, a Ty co…” To niestety dodatkowo demotywuje dziecko. Warto w tym momencie zacząć od czegoś łatwiejszego, co przygotuje dziecko do trudniejszych zadań.
Innym bardzo pożytecznymi sprzętami są karuzele i „kręcioły”. Dzieci z tzw. podwrażliwością układu przedsionkowego, czyli poszukującym ciągle wrażeń ruchowych uwielbiają tą formę zabawy. Jest ona potrzebna, ale musimy kontrolować jej czas. Zbyt długie i intensywne obroty mogą przestymulować dziecko, co może skończyć się zbyt dużym pobudzeniem ruchowym dziecka, w skrajnych przypadkach torsjami.