
Często zdarza mi się rozmowa z rodzicami, którzy są wręcz załamani, bo ich dziecko zupełnie nie chce jeść lub mają bardzo zawężone menu. Maluch jest już przebadany przez pediatrę, neurologa, dietetyka, psychologa, czasem nawet psychiatrę. Żadnych zdrowotnych problemów. Nie wiedzą gdzie szukać przyczyny.
Podczas oceny procesów integracji sensorycznej w przypadku takich dzieci dowiaduję się, że maluch, gdy tylko poczuje np. zapach pieczonego lub gotowanego mięsa ucieka najdalej jak mogą. Dzieci z nadwrażliwością zmysłu węchu odbierają przyjemne lub zupełnie nie zauważalne dla otoczenia zapachy jako nieprzyjemne, czasem wręcz drażniące. I tu nasuwa się pytanie – czy my dorośli chętnie zjedlibyśmy coś, co by nam (kolokwialnie mówiąc) „śmierdziało”? Oczywiście, że nie. Dlatego dzieci z tymi problemami bronią się jak mogą przed bodźcami, których nie tolerują.
Nie jest to zazwyczaj jedyna przyczyna niechęci do jedzenia. Często jest też tak, że dzieci mają nadwrażliwość dotykową w obrębie jamy ustnej. Preferują tylko np. przemielone, papkowate jedzenie, mimo, iż nie są już niemowlakami. Niechętnie chcą coś gryźć, gdyż taki kontakt z jedzeniem mogą odczuwać jako bolesny.
Do tego wszystkiego może jeszcze dochodzić nadwrażliwość smakowa. Dziecko zwielokrotnia odczucia smakowe. Nie lubimy przecież kiedy potrawa jest zbyt gorzkie, słone, czy gorące. A osoba z nadwrażliwością smakową właśnie tak odbiera jedzenie.
Poprzez odpowiednie ćwiczenia stymulujące poszczególne zmysły dziecka, zwiększa się tolerancję na dotyk, zapachy , smaki. Jest to długotrwały proces i nie może być robiony w sposób przypadkowy.











Bardzo dziękuję za kolejną odsłonę dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej!!!
Wypisz wymaluj moja Ania.
Pani Magdo,
A jak zrozumieć to – Mati uwielbia ogórkową, ale już ogórka kiszonego nie zje, nawet jak jest pokrojony w paseczki. Nie lubi „surowizny” typu świeży pomidor czy ogórek, rzodkiewka… Wydaje mi się, że on np. nie lubi obślizgłych rzeczy np. melon czy arbuz. Czyli zimne, śliskie. Nie lubi też owoców w skórkach typu winogrona. Smak jest ok, ale wziąć to do buzi – nigdy w życiu! Co można zrobić w domu, jak ćwiczyć? A może jakaś lekturka jest na ten temat?
Aby zdiagnozować problem u Mateusza trzeba mu się dokładnie przyjrzeć. I zastanowić co jest w tym przypadku kluczowym problemem, czy kwestia smaku, dotyku, czy też węchu. A może problem tkwi jeszcze gdzie indziej.
Co do sposobów radzenia sobie w przypadku nadwrażliwości smakowej i węchowej zapraszam do kolejnego artykułu:”Nadwrażliwość smakowa i węchowa – ćwiczenia”
Magdalena Łagowska
Witam,
Ja mam pytanie o dziecko w wieku 8 lat. Moja siostrzenica nie ma apetytu już od ok 4 roku życia. Bardzo często odmawia jedzenia typowych potraw jak obiad (np kotlet, ziemniaki, surówka), jeśli już zje to porcję jak dla dziecka 3 letniego. Je natomiast chętnie słodycze i słodkie posiłki np chrupki z mlekiem, kluski, naleśniki itp. Jest bardzo chuda. Mam wrażenie, że inaczej odczuwa smak gdyż z reguły to co wszystkim smakuje, ona mówi, ze jest niesmaczne. Nie miała przeprowadzonych żadnych badań jak dotychczas. Zachęcanie do jedzenia czy czekanie aż zgłodnieje nic nie pomaga. Proszę o radę jak jej pomóc i jakie badanie należy wykonać.
Witam serdecznie,
warto sprawdzić czy dziecko nie ma nadwrażliwości węchowej lub dotykowej w okolicach warg, gardła. Takie rzeczy sprawdza najczęściej terapeuta integracji sensorycznej podczas badania diagnostycznego. Nadwrażliwość sfery oralnej wykrywają czasem logopedzi lub w przypadku problemów przełyku z powodu jakiś chorób – lekarze foniatrzy. Należałoby też wykluczyć ewentualne zakażenie pasożytami jelitowymi, wykonując badanie kału. One także mogą powodować brak łaknienia.
Napisała Pani, że metoda „przegłodzenia” nic nie daje. Proszę napisać, czy w przerwach między posiłkami dziecko nic nie podjada lub np.nie pije soków? Zazwyczaj drobne przekąski lub wypicie soku powodują, iż zapotrzebowanie dziecka na energię jest zaspokojona.
Pozdrawiam
Magdalena Łagowska
Moj syn ma 11 lat. Do 2 roku zycia jadał chetnie i próbował wiele potraw. Potem stopniowo eliminował pokarmy i całe dania. Twierdzi, ze chciałby gotować bo bardzo go to interesuje, ale nawet jak pomaga mi w kuchni, to i tak nic z tego nie je. Owszem lubi słodycze, pije tylko wodę mineralną, nie zna coca coli , itp. Nie jada żadnych owoców i warzyw. Czasami zje kawałeczek jabłka i ogórek kiszony. Nie lubi ziemniaków, kasz. Czasami zjada ryż z pierisą kurczaka, jakieś mięsko w sosie, rosół, pizzę, kebab bez dodatków. Nie lubi nalesników, twarożków, itp. Ogólnie jest bardzo trudno zwłaszcza na wyjazdach no i wycieczkach szkolnych. Do tego jeszcze dochodzi ogromna wrazliwośc i przywiązanie do domu. Uczy się dobrze, jest bystry. Nocleg poza domem zawsze jest stresem dla niego. Martwię się czy to wszystko będzie się pogłebiać, czy przyjdzie ten moment , że będzie jadł za dwóch, o czym wszyscy mnie zapewniają. Czy ktoś ma podobne problemy i jak sobie z tym radzi ?