Początkowe rozmowy z rodzicami dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej są zazwyczaj emocjonalne. Często nakłada się na to wiele problemów, z którymi borykają się rodzice, często będąc niezrozumiani przez otoczenie.

Mama 9 letniej Kasi, naszej byłej podopiecznej, zgodziła podzielić się z nami swoimi odczuciami.

M.Ł.: Co Pani czuła, gdy w przedszkolu zasugerowano Pani przeprowadzenie diagnozy integracji sensorycznej?

W pierwszym momencie złość. W zasadzie z kilku powodów. Po pierwsze, że przez kilka lat w przedszkolu mówiono mi, że Kasia jest super grzecznym, mądrym dzieckiem. Dopiero pod koniec edukacji przedszkolnej Pani psycholog dostrzegła problem. Ja sama sugerowałam Paniom z przedszkola, że Kasia jest bardzo nieśmiała i nieco niezdarna. Widzieliśmy to razem z mężem, ale ciągle przekonywano nas, że nie ma takiego problemu. Zresztą rodzina też mówiła, że ja też taka byłam i z tego wyrosłam. Uwierzyliśmy, zwłaszcza, że to było nasze pierwsze i jedyne dziecko. Więc nie mieliśmy porównania.

Po drugie myśl, jaka mi towarzyszyła, aż do samego momentu diagnozy, moje dziecko jest niedorozwinięte. Brzmi to strasznie. Ale nie do końca wyjaśniono mi, że ta terapia jest głównie przeznaczona dla dzieci w normie intelektualnej.

M.Ł.: Pomimo obaw przyprowadziła Pani dziecko na diagnozę integracji sensorycznej…

Zaczęłam się bardziej interesować tym tematem, rozmawiałam z wieloma znajomymi i okazało się, że ponad połowa z nich słyszała o niej pozytywne rzeczy, część z nich nawet miała kontakt z tą terapią. Ale tak naprawdę dopiero po pierwszej rozmowie z terapeutą oraz kontaktem z innymi rodzicami których tam spotkałam przekonałam się, że moje obawy były nieuzasadnione.

M.Ł.: Patrzę teraz na Kasię i widzę prześliczną, otwartą i bardzo rezolutną dziewczynkę. Wiem, że bardzo aktywnie bierze udział w życiu szkolnym…

 

Tak, to prawda. W przeciągu roku terapii SI Kasia zmieniała się na naszych oczach. Jej radość była teraz widoczna w pełni. Oczywiście nie stało się to od razu po miesiącu, ale stopniowo rozkwitała na naszych oczach. A mit, że terapia integracji sensorycznej jest dla mało inteligentnych dzieci schowaliśmy głęboko do szuflady.

M.Ł.: Co mogłaby Pani powiedzieć innym rodzicom, którzy pewnie mają podobne jak Pani obawy…

Kochani, nie bójcie się. Kasia uwielbiała te zajęcia. Bo oprócz świetnej zabawy, uwierzyła w siebie i w swoje możliwości. Jej problemy zniknęły. I może teraz w pełni korzystać ze swego potencjału.

M.Ł.: Dziękuję bardzo za rozmowę…

Dziękuję również, także za to co zrobiliście dla mojej córki.